Czy kawiarnie zabijają nasze miasta?

 

Modne i drogie lokale, zarezerwowane dla zamożnych, są na tyle atrakcyjne z biznesowego punktu widzenia, że wypierają każdą tradycyjną formę aktywności, która dotychczas zaspokajała potrzeby lokalnych mieszkańców. Proces znany z zachodnich miast dotarł również do Polski.

Gdy mowa o gentryfikacji, zwykle przychodzi na myśl proces dotyczący zaplecza mieszkaniowego. Z dzielnicy, która zrobiła się modna i z drogimi czynszami wypierani są dotychczasowi, niezbyt zamożni lokatorzy, a ich miejsce zajmują ludzie dobrze sytuowani. Gentryfikacja ma jednak znacznie szerszy zasięg i jest efektem tego, jak kapitalizm wpływa na urbanizację. Socjolog miasta prof. Sharon Zukin określiła ten proces mianem „pacification by cappuccino”, czyli tłumacząc dosłownie – pacyfikacją przy użyciu cappuccino.

W największym skrócie chodzi tu o komercjalizację przestrzeni miasta. W szczególe Zukin, od lat śledząca przemiany, które zachodzą w Nowy Jorku, z kawiarni uczyniła symbol postępującego konsumeryzmu. Chodzi o to, że modne i drogie lokale, zarezerwowane dla zamożnych, są na tyle atrakcyjne z biznesowego punktu widzenia, że wyprą każdą tradycyjną formę aktywności, która dotychczas zaspokajała potrzeby lokalnych mieszkańców – czy jest to sklep, punkt usługowy, gastronomia czy też instytucja publiczna. Przestrzeń miejska przemieniana jest w rozrywkowy spektakl, poddający się konsumpcji, ale tylko dla tych, których na to stać.

W ten sposób miał zostać przemieniony Nowy Jork, szczególnie za czasów Michaela Bloomberga. Jak to ujął bloger podpisujący się pseudonimem Lost City: „Były już burmistrz uczynił to miasto jednorodnym, miałkim, wypranym, z powybijanymi zębami, zdominowanym przez sieciowe sklepy, ekskluzywnym i potwornie, ale to potwornie drogim. Miasto dla turystów i 2 proc. najbogatszych.”

Tego typu procesy są nie do uniknięcia we wszystkich dużych metropoliach, nawet tych, które chcą pozostać „zrównoważone”, jak Kopenhaga czy Berlin. Nie uniknęły tego także polskie miasta. Co więcej, proces pacification by cappuccino jest u nas nawet bardziej widoczny, niż wypieranie osiadłych lokatorów z atrakcyjnych mieszkań – taką transformację w dużym stopniu powstrzymuje spory zasób mieszkań komunalnych, pozostających w gestii miast, które zlokalizowane są w najlepszych punktach miasta. Za to zamykanie lokalnych sklepików oraz punktów usługowych i wprowadzanie w to miejsce życia kawiarnianego widoczne jest od lat. W Warszawie w ten sposób przekształcono wiele ulic w Śródmieściu, a teraz transformacji takiej ulega m.in. Powiśle. Lokale użytkowe, w odróżnieniu od mieszkań, szybko zostały urynkowione jako przestrzeń i jak to opisuje Zukin, górę wzięły najbardziej rentowne modele biznesowe, które są w stanie zapłacić najwyższy czynsz.

A i tak jesteśmy w połowie drogi. Istotnym czynnikiem wspomagającym proces pacyfikacji jest rewitalizacja miast, która od paru lat coraz sprawniej idzie w polskich miastach. Taka doinwestowana przestrzeń nie tylko zyskuje na atrakcyjności, ale także oczekuje zwrotu poniesionych nakładów. I stawki najmu od razu są windowane. Taki scenariusz miał miejsce m.in. w przypadku warszawskich Koszyków i powtórzy się w kolejnych odnawianych przestrzeniach, czy są to eleganckie kamienice, czy też całe kompleksy jak np. EC Powiśle.

O najnowszych trendach w miastach i regionach, w tym o przeciwdziałaniu gentryfikacji i rozlewaniu się przedmieść, będą dyskutować liderzy samorządu, biznesu i organizacji pozarządowych podczas IX Kongresu Regionów, który odbędzie się w dniach 26-27 czerwca 2018 we Wrocławiu. Program wydarzenia i promocyjne bilety dla pierwszych 100 osób są dostępne na stronie www.kongresregionow.pl. Tekst „Czy kawiarnie zabijają nasze miasta?”przygotował serwis Miasto2077, który jest partnerem merytorycznym Kongresu.


 

Powered by JS Network Solutions